Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
ZAMKNIJ X

Grażyna - treść lektury

                      Grażyna


                  Coraz to ciemniej; wiatr północny chłodzi,
                  Na dole tuman, a miesiąc wysoko
                  Pośród krążącej czarnych chmur powodzi,
                  We mgle nie całe pokazywał oko;
                  I świat był nakształt gmachu sklepionego,
                  A niebo nakształt sklepu ruchomego,
                  Księżyc, jak okno, którędy dzień schodzi.

                  Zamek na barkach nowogródzkiej góry
                  Od miesięcznego brał pozłotę blasku;
        10      Po wałach z darni i po sinym piasku
                  Olbrzymim słupem łamał się cień bury,
                  Spadając na fosę, gdzie wśród wiecznych cieśni
                  Dyszała woda spod zielonych pleśni.

                  Miasto już spał, w zamku ognie zgasły,
                  Tylko po wałach i po basztach straże
                  Powtarzanymi płoszą senność hasły;
                  Wtem się coś zdala na polu ukaże:
                  Jakowiś ludzie biegą tu po błoniach,
                  A gałąź cieniu za każdym się czerni,
        20      A biegą prędko muszą być na koniach,
                  A świecą mocno - muszą być pancerni.

                  Zarżały konie, zagrzmiała podkowa.
                  Trzej to rycerze jadą wzdłuż parowa;
                  Zjechali, stają - a pierwszy z rycerzy
                  Krzyknie i w trąbkę mosiężną uderzy;
                  Uderzył potem raz drugi i trzeci -
                  Strażnik mu baszty rogiem odpowiada -
                  Brzękły wrzeciądze, pochodnia zaświeci
                  I most zwodzony z łoskotem opada.

        30      Na tętent koni zbiegli się strażnicy,
                  Chcąc bliżej poznać i męże i stroje.
                  Pierwszy mąż jechał w zupełnej zbroicy,
                  Jaką zwykł Niemiec